GIMNAZJUM IM. KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO W GRZYMISZEWIE

GIMNAZJUM IM. KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO W GRZYMISZEWIE


Popularne tagi

Chmura Tagów
   
 „Byłem jak lipy szelest,
na imię mi było Krzysztof
i jeszcze ciało
- to tak niewiele"

Krzysztof Kamil Baczyński należał do pierwszego pokolenia urodzonego w Ojczyźnie wolnej i niepodległej. Pseudonimy poety to m.in.: Jan Bugaj, Piotr Smugosz, Krzysztof Zieliński, Jan Krzyski.

Dzieciństwo

Krzysztof Kamil Baczyński urodził się 22 stycznia 1921r. w Warszawie. Początkowo mieszkał w kamienicy przy ul. Bagatela 10. Jego chrzest odbył się 7 września 1922 w kościele na placu Zbawiciela. Drugie imię - Kamil zostało nadane Krzysztofowi przez wzgląd na córkę, która urodziła się przed nim i wkrótce zmarła, miała na imię Kamila.

     
Rodzice

Krzysztof był synem Stanisława Baczyńskiego, działacza socjalistycznego, żołnierza Legionów Polskich, oficera WP, pisarza i krytyka literackiego oraz Stefanii Zieleńczyk, nauczycielki i autorki podręczników szkolnych. Największy wpływ na rozwój dziecka miała matka, która dbała o jego wątłe zdrowie, cierpiał bowiem na alergię i ataki astmy, miał słabe serce, był stale zagrożony gruźlicą. Matka była również pierwszą uważną czytelniczką wierszy syna.

 
Pies

W życiu jego był też pies. A właściwie dwa psy. Matka, i syn bardzo kochali psy - zasługują na wspomnienie, bo weszły do literatury. Najpierw był ukochany foksterier Fred, uwieczniony na fotografii zamieszczonej w tomie wspomnień o Krzysztofie („Żołnierz poeta, czasu kurz...", Kraków 1967), a gdy jako staruszek dokonał swego żywota, zastąpił go piękny, złotobrązowy spaniel Dan, towarzysz młodzieńczych wypraw swego pana, adresat dedykacji w poświęconym mu znanym wierszu Baczyńskiego „Z psem".

Podróże

Ze względu na słaby stan zdrowia, Krzysztof często udawał się z matką na południe Europy. Miejscem wakacyjnego odpoczynku była m.in. Solta w Dalmacji.
Z kolegami ze szkoły wielokrotnie wyjeżdżał natomiast do Bukowiny Tatrzańskiej.

 
Edukacja

Krzysztof po ukończeniu 6 lat został uczniem w ćwiczeniówce matki. Nauczycielką jego była Władysława Cuszlak, która tak oceniła go po latach: „Krzyś z natury był szalenie uczuciowy, nerwowy, kapryśny (...) odnosiłam wówczas wrażenie, że zostanie malarzem".
Opowiadał jej fantastyczne bajki, które barwnie ilustrował. Starał się pięknie pisać. Bardzo lubił rysować.

   
W szkole średniej, którą rozpoczął w roku 1931 (Gimnazjum im. Stefana Batorego - kierunek humanistyczny) należał do tajnego radykalnego ugrupowania "Spartakus". We wspomnieniach z lat szkolnych pojawiają się wzmianki o lewicowych, a nawet prokomunistycznych sympatiach Baczyńskiego.
Z tego okresu pochodzi jego pierwszy znany wiersz „Wypadek przy pracy" (1936). (Zaświadcza o tym matka poety uwagą na odwrocie rękopisu: „ Pierwszy wiersz Krzycha - 1936. 15lat.")
   
Uczniem był średnim; choć nie miał szczególnych trudności z żadnym przedmiotem, na jego świadectwach szkolnych więcej figurowało „trójek" niż innych stopni.. Konsekwentnie za to przez cały czas pobytu
w szkole miał bardzo dobre wyniki z rysunków.
W Gimnazjum im. Stefana Batorego Baczyński chodził do jednej klasy z chłopcami: Janem Bytnarem (Rudym), Aleksym Dawidowskim (Alkiem) i Tadeuszem Zawadzkim (Zośką), którzy później dzięki swoim niezwykłym czynom, staną się bohaterami wspaniałej książki Aleksandra Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”.
   
W tej to szkole Krzysztof Baczyński w 1939 roku zdał maturę i radosny jak ptak, uwolniony od jarzma obowiązków uczniowskich, wyjechał z kilkoma kolegami na kilkudniową wycieczkę w góry. Wówczas padł pierwszy grom: 27 lipca zmarł ojciec. Wiadomo, że Baczyński szykował się na studia w warszawskiej ASP, miał również szansę na studia we Francji. Marzył o karierze grafika lub ilustratora. Wszystko było już załatwione, wiza gotowa - na przeszkodzie stanęła śmierć ojca i wojna.

Miłość

Matka była „najważniejszą kobietą w jego życiu" -- aż do momentu, gdy w wieku lat niespełna dwudziestu jeden (1 grudnia 1941 w mieszkaniu Emilii i Tadeusza Hiżów) poznał Barbarę Drapczyńską, koleżankę
z tajnej polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, dziewczynę, której poezja polska zawdzięcza - zdaniem Kazimierza Wyki - najpiękniejsze swoje erotyki. Pobrali się pół roku później, 3 czerwca 1942 o godzinie 10.00 w kościele św. Trójcy na Solcu.

   
Odtąd uczucie Krzysztofa dzielone było pomiędzy te dwie kobiety sprawiedliwie.
Jadwidze Klarnerównie, koleżance Basi, najbardziej upamiętnił się Jarosław Iwaszkiewicz, który na ślub przyjechał ze Stawiska z ogromnym bukietem bzu.
Barbara pochodziła z rodziny drukarzy. Ojciec Basi miał drukarnie przy Pięknej (wtedy Piusa XI). Po ślubie młodzi zamieszkali w wynajętym, dwuizbowym lokalu na ul. T. Hołówki 3.

Baczyński wcześniej darzył młodzieńczym uczuciem także inne kobiety - świadczy o tym przede wszystkim cały zbiorek wyznań miłosnych do Zuzanny Chuweń. Ale przecież nie tylko „Zuza", której Krzysztof przesłał - jak napisała po latach – „śliczny zbiór wierszy „Wyspa szczęścia'", była przedmiotem jego westchnień.
Wiesław Budzyński, zbierając materiały do swojej opowieści o Krzysztofie Kamilu, natrafił na ślad Anny, pierwszej miłości Baczyńskiego i jego „pierwszym zawodzie miłosnym". Dzięki temu można wyjaśnić kim była adresatka „Improwizacji dla Anny" i dlaczego „Poemat o Chrystusie dziecięcym" dedykował autor „Matce i Annie".

Okupacja i działalność konspiracyjna

Baczyński prosto ze szkoły wkroczył w wojnę. W czasie okupacji, od jesieni 1942 do lata 1943 studiował polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim. Uczył się także w Szkole Sztuk Zdobniczych
i Malarstwa.
Na co dzień zajmował się także pracą dorywczą: szklił okna, malował szyldy, pracował u węglarza na Czerniakowie, przyjmował telefonicznie zlecenia w Zakładach Sanitarnych.

Z czasem Baczyński decyduje się na porzucenie studiów, aby poświęcić się konspiracji i poezji. Twierdził, że jeśli będzie mu to dane, to do nauki powróci.

Mimo słabego zdrowia, wstąpił do Szarych Szeregów, odbył pełne szkolenie bojowe i uzyskał stopień podchorążego. Jako żołnierz Batalionu „Zośka” brał udział w akcji uwolnienia więźniów pod Celestynowem
i ataku na pociąg pod kryptonimem T-U (Tłuszcz – Urle). Echa tych przeżyć znaleźć można w wielu jego wierszach.
W lipcu 1944 roku starszy podchorąży Krzysztof Zieliński (konspiracyjny pseudonim Baczyńskiego) przeszedł do Batalionu „Parasol”.
Jednocześnie był kierownikiem działu poezji miesięcznika społeczno-literackiego „Droga", wydawanego od grudnia 1943 do kwietnia 1944.
Rozkazem dowódcy 2. kompanii batalionu „Zośka" pchor. Andrzeja Romockiego „Morro", z 1 lipca 1944 Baczyński został zwolniony z funkcji z powodu małej przydatności w warunkach polowych z jednoczesną prośbą o objęcie nieoficjalnego stanowiska szefa prasowego kompanii.

Wiadomo również, że Baczyński nieustannie rwał się do czynnego udziału w akcjach zbrojnych przeciw okupantowi i że nie chciano go do nich dopuszczać w obawie o jego życie -- życie poety, nie żołnierza.
I wiadomo, jak boleśnie on to przeżywał, gdyż chciał być równy swoim kolegom tak w prawach, jak
i obowiązkach.
Jego osobiste stanowisko w tej sprawie dobitnie wyjaśnił Kazimierz Wyka, który tak wspominał swoją ostatnią rozmowę z Baczyńskim -- w czerwcu 1944 r. w Warszawie:
„...zacząłem mu tłumaczyć, czy naprawdę jest rzeczą potrzebną, ażeby on z bronią w ręku szedł do Powstania, że może lepiej by siebie przechować, nie wiadomo, jak to będzie. Baczyński się bardzo żachnął, jak był opanowany, tak żachnął się wręcz gniewnie, i oto powiedział mi wprost: Proszę pana, kto jak kto, ale pan to powinien wiedzieć, dlaczego ja muszę iść, jeżeli będzie walka. kto jak kto, ale człowiek, który tak zna
i rozumie moje dzieło, musi zrozumieć mnie!"

Na wieść o wstąpieniu Baczyńskiego do oddziału dywersyjnego, Stanisław Pigoń powiedział Kazimierzowi Wyce: „Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów”.

Walka w powstaniu warszawskim

Wybuch powstania warszawskiego zaskoczył go w rejonie pl. Teatralnego – został tam wysłany po odbiór butów dla oddziału. Nie mogąc przedostać się na miejsce koncentracji macierzystej jednostki (Wola – Dom Starców przy Karolkowej) przyłączył się do oddziału złożonego z ochotników, którymi dowodził ppor. „Leszek" (Lesław Kossowski, dowódca reduty „Ratusz-Pałac Blanka" na odcinku kpt. „Gozdawy").

   

Śmierć

Krzysztof Kamil Baczyński poległ na posterunku w pałacu Blanka w czwartym dniu Powstania Warszawskiego - 4 sierpnia 1944 w godzinach popołudniowych (ok. 16.00), śmiertelnie raniony od kuli niemieckiego snajpera ulokowanego prawdopodobnie w gmachu Teatru Wielkiego.
W powstaniu warszawskim, 1 września 1944 r. zginęła także żona Baczyńskiego – Barbara Drabczyńska.

Baczyński został odznaczony pośmiertnie Medalem za Warszawę 1939-1945 (w1947r.) i Krzyżem Armii Krajowej.
Pochowany pierwotnie na tyłach Pałacu Blanka. Po wojnie ciało przeniesiono na Cmentarz Wojskowy na Powązkach.

   
Twórczość

Krzysztof Kamil Baczyński na kartach historii literatury polskiej, pozostaje jako poeta-żołnierz, który nie uchylił się przed najwyższą dla ojczyzny ofiarą, ofiarą ze swojego życia i „jednym z największych meteorów poetyckich” (określenie prof. Kazimierza Wyki).

Jako poetę odkrył go właśnie prof. Kazimierz Wyka, pisząc w 1943 r. sławny „List do Jana Bugaja” (literacki pseudonim Baczyńskiego) – pierwszą entuzjastyczną, ocenę jego poezji. Wpisując ją w krąg najpiękniejszych tradycji J. Słowackiego, C.K. Norwida i J. Czechowicza, krytyk podkreślał męskie zrozumienie historii
i przezwyciężenie katastroficznych nastrojów dominujących w twórczości młodego pokolenia.

Ostatni znany wiersz nosi datę 13 lipca 1944. Pisze tam o kimś, kto „pochylony nad śmiercią zaciska palce na broni".
Poeta jakby przeczuwając najgorsze, śpieszył się z pisaniem. Na przykład tylko w ciągu ośmiu miesięcy, od września 1941 do lata 1942, napisał około stu(!) wierszy. I to prawie w tajemnicy...
Któż, oprócz paru osób, wiedział, że pisze wiersze. Nie wiedziała nawet rodzina - przyznała to Aniela Kmita-Piorunowa, siostra cioteczna artysty.
Krótko przed wybuchem Powstania Warszawskiego, Baczyński przekazał w depozyt Juliuszowi Garzteckiemu (redaktor wydawanego w Warszawie w l.1943-1944 miesięcznika „Droga") kilka oprawnych brulionów zawierających czystopisy wszystkich swoich utworów poetyckich, celem ukrycia ich
w bezpiecznym miejscu.
W trosce o swoje rękopisy, w warunkach okupacji każdej chwili narażone na zniszczenie, Baczyński miał zwyczaj przepisywania wierszy w kilku kopiach i umieszczania ich u swoich przyjaciół, w rożnych miejscach Warszawy. Tym m.in. tłumaczy się istnienie kilku przekazów niektórych wierszy, różniących się nieraz drobnymi szczegółami.
Garztecki ukrył rękopisy w schowku podłogowym w swym konspiracyjnym mieszkaniu przy ulicy Kaniowskiej 20 na Żoliborzu, gdzie szczęśliwym dla literatury polskiej przypadkiem ocalały i skąd wydobył je po powrocie do Warszawy w lutym 1945 r., a następnie przekazał rodzinie.
Te ocalone rękopisy znalazły się w końcu w rękach Stefanii Baczyńskiej i uzupełnione innymi, przechowywanymi przez nią samą lub z różnych innych źródeł do niej wpływającymi, stanowią główną, najwartościowszą część zasobu rękopiśmiennego, który stał się podstawą, opublikowanej w r. 1961 edycji „Utworów zebranych”.

Baczyński w okresie okupacji niemieckiej ogłosił 4 tomiki poezji: „Zamknięty echem” (lato 1940), „Dwie miłości” (jesień 1940), „Wiersze wybrane” (maj 1942), „Arkusz poetycki Nr 1” (1944) i składkę „Śpiew
z pożogi”
(1944) oraz wiele utworów w prasie konspiracyjnej.

Uważa się, że dojrzałość poetycką osiągnął jesienią 1942 roku. Uznany powszechnie za jednego
z najwybitniejszych poetów czasów okupacji.

Do roku 1947 poezja Baczyńskiego, znana była tylko z przekazów maszynowych lub z - rzadkich -przedruków w czasopismach, wiersze jego ukazały się w tym roku w pierwszym oficjalnym - po kilku tomikach konspiracyjnych - wydaniu książkowym pt. „Śpiew z pożogi" (Wydrukowanych na maszynach ojca Barbary - wydzierżawionych po wojnie „Wiedzy"). Od tego czasu każde wydania zbiorów jego wierszy znikają z księgarń niemal momentalnie.

Poezja Baczyńskiego najpełniej wyraża cechy generacji Kolumbów. Dla nich konsekwencją wybuchu wojny była konieczność poradzenia sobie z tym wstrząsem i odnalezienie własnej postawy wobec tych wydarzeń. Jego wiersze pomimo silnego związku z czasem wojny, ukazują swój uniwersalny wymiar. Dzieje się tak m.in. dlatego, że nie pisał o swojej epoce wprost, lecz w konwencji apokaliptycznej i onirycznej, a także dlatego, iż poruszał problemy ponadczasowe, takie jak kształtowanie psychiki człowieka, refleksja nad młodością i dojrzewaniem (w tym przypadku drastycznie przyśpieszonym przez wojnę), poszukiwanie wartości mogących stanowić fundamenty dorosłego życia.

    Opracowała: mgr Sławomira Czubak
Gmina TuliszkówSZKOŁA PROMUJĄCA ZDROWIESZKOŁA BEZ PRZEMOCYOKE Poznańzdjęciezdjęcie

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2009  CMS

projektowanie stron www